Maja Stasińska Onet. 27/03/2012
Bez z ciemyDziad i babaRaz, Dwa, Trzy Kolejny/aPsyche Amor i Wenus

Dorosłe dzieci rozwodników

W Polsce co roku rozwodzi się około 70 tys. małżeństw. I nie zdają sobie sprawy z tego, że robią koszmar z życia dzieci - kłócą się na ich oczach, wyzywają, wypominają zdrady

Dorosłe Dzieci Rozwodników
16 gru 11, 20:49 Onet.

Rozwód

W Polsce co roku rozwodzi się około 70 tys. małżeństw. I nie zdają sobie sprawy z tego, że robią koszmar z życia dzieci - kłócą się na ich oczach, wyzywają, wypominają zdrady, czy używają ich, żeby zemścić się na partnerze. Kiedy dorasta, często ma duże problemy z budowaniem własnego związku i życia w ogóle.
837631_blue_eye.jpg
Anita, 27 lat, ekonomista z Warszawy, planuje ślub:

Matka powiedziała mi, że jak zaproszę ojca na ślub, to ona nie przyjdzie. A ojciec poprosił, żeby posadzić go z drugą żoną na obiedzie weselnym jak najdalej od matki. Próbowałam przekonać matkę, że nie mogę pominąć ojca w takim dniu. Zgodziła się, ale żeby nie było tej ?dziwki", nigdy inaczej nie powiedziała o drugiej żonie mojego ojca, nawet 15 lat po rozwodzie wciąż nie wyzbyła się żalu, że ją zdradził i odszedł.

Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo dałam się wciągnąć w ich porachunki,  byłam w samym ich centrum. Mój chłopak powiedział, że oboje są egoistami, bo obarczają mnie swoim konfliktem. Radził, żebym to olała, na ślub zaprosiła jedno i drugie, a co zrobią, to ich sprawa. Są dorośli. Idąc za radą chłopaka, powiedziałam mamie, że jej decyzją będzie, czy przyjdzie na ten ślub. Ale skończyło się jak zawsze łzami, histerią, trzaskaniem drzwiami i zdaniem, które powtarzała jak mantrę przez te wszystkie lata: "Czy Ty zapomniałaś już, co on nam zrobił? Zapomniałaś, że zostawił nas dla tej dziwki?"

W końcu postanowiliśmy z moim chłopakiem, że wesela nie będzie. To mnie kompletnie przerastało. Nie organizowałam już rodzinnych świąt, a nawet swoich urodzin i imienin. Żadnych imprez, kiedy trzeba byłoby rozstrzygnąć, czy zaprosić mamę, czy ojca, bo tych dwoje w jednym pomieszczeniu mogłoby się pozabijać.

Poczułam się nimi strasznie zmęczona. Uświadomiłam sobie, że zniszczyli mi dzieciństwo, a teraz niszczą moje życie. Nie mogłam przez ich konflikty zaplanować swojego wesela. A było mi naprawdę trudno w ogóle zdecydować się na ślub. Pogląd na ten temat miałam wyrobiony - małżeństwo to piekło. Myślałam o sobie - świadoma singielka, taki mój wybór, silna feministka, wie, czego chce. Ale ja wcale nie chciałam żyć w pojedynkę, tylko bałam się zranienia. Maciek wykazał się anielską cierpliwością, czułością, zrozumieniem. Jest z kochającej się, zgranej rodziny i to widać na każdym kroku. To cud, że chciał był z taką zalęknioną w gruncie rzeczy dziewczyną.

Zapomnieć o dzieciństwie

Miałam 12 lat, kiedy pierwszy raz usłyszałam, że ojciec odszedł od nas z ?jakąś dziwką". Nie rozumiałam wtedy, co to znaczy, kim jest ?ta dziwka". Pamiętam, jak bardzo tęskniłam za tatą, który nagle zniknął i nie widziałam go prawie pół roku. Dla dziecka to cała wieczność. Myślałam, że mnie nie kocha. Ciągle słyszałam, że jest zły, wierzyłam 888081_friends.jpgmamie, bo przecież nas opuścił, ale w głębi duszy go kochałam, te dwa uczucia walczyły we mnie. A oni walczyli ze sobą w sądzie, moim kosztem. Matka postanowiła, że skoro wyprowadził się, to nie będzie widywał córki. Chciała go ukarać, ale najbardziej ukarała mnie. Starała się o odebranie mu praw rodzicielskich. W końcu sąd zadecydował, że ojciec będzie się ze mną widywał w każdą środę i niedzielę, co dwa tygodnie zabierał mnie na weekend i miesiąc wakacji. Cieszyłam się. Matka powiedziała, że nie życzy sobie, aby podczas tych spotkań była ?złodziejka cudzych mężów". I ona wychodziła, kiedy ja przychodziłam, szła nocować do swojej koleżanki. Dla niej to też musiało być straszne. Potem jak miałam 15 lat i coraz więcej rozumiałam, umówiłam się z ojcem, że obecność Joli będzie naszą tajemnicą, że nie muszę o tym mówić matce. Bałam się, że jest jakimś strasznym babsztylem, a okazała się być miłą, ładną panią, nauczycielką angielskiego. Matka nigdy potem z ojcem nie rozmawiała. Mówiła: powiedz mu, żeby na czas płacił alimenty. Powiedz mu, żeby więcej płacił albo pójdę do sądu.
Autor: Maja Stasińska Źródło: Onet.


Ojciec miał potworne wyrzuty sumienia wobec mnie. Był dyrektorem dużej firmy, potem prowadził własną, miał pieniądze, żeby odkupić swoje wyrzuty sumienia. Zasypywał mnie prezentami. Chowałam je pod łóżko, żeby matka nie widziała. Bałam się jej reakcji. Czasami wstawałam w nocy, żeby pograć w jakąś grę, którą dostałam od ojca, przymierzyć bluzkę, którą kupiłyśmy z Jolą. Wiedziałam, że matkę nie było stać na wiele rzeczy i nie miałam jej tego za złe. Jak ojciec kupił mi mieszkanie za obronę magistra na 5, ona pierwszy raz przyszła tam po roku.

Byłam strasznie pokaleczona emocjonalnie. Maciek to mój pierwszy poważny związek. I to, że uwierzyłam, że nie każdy związek kończy się katastrofą, to jego zasługa. Namówił mnie na terapię, bo nie mógł znieść mojej chorobliwej zazdrości, lęku o przyszłość. Zaręczyny zrywałam już kilka razy, po każdej kłótni, bo spojrzał na inną dziewczynę. Po rozmowach z psychologiem zobaczyłam, że moi rodzice niezły bigos mi zgotowali. Będę go jadła do końca życia. Niech chociaż nie będzie taki słony.

Marta 40 lat, nauczycielka angielskiego, ma dwoje dzieci (Antek - 10 lat i Kuba 14):
693495_open_your_eyes.jpg
Wstydziłam się całe dzieciństwo, że mój tata odszedł, nie utrzymuje ze mną kontaktów, nie interesuje się mną.  ?Co robi Twój tata?" było najgorszym pytaniem w szkole. Nie miałam jego zdjęć, niewiele wspomnień ze wspólnych zabaw. Nie przychodził na wywiadówki. Nawet zazdrościłam innych dzieciom, że czasami od ojca dostaną burę za podarte spodnie i dwóje z klasówki. Ojciec odszedł od matki, kiedy miałam roczek. Nie układało im się, kłócili się. Tamta kobieta szybko zaszła w ciążę, moja przyrodnia siostra jest tylko rok starsza ode mnie. Nie widziałam go 26 lat. Spotkaliśmy się, kiedy urodziło się moje pierwsze dziecko, a jego wnuk. Ale nie mieliśmy sobie nic do powiedzenia. Kompletna pustka, obcy człowiek.

Rodzina jak z obrazka: mama, tata i dzieci, wszyscy się kochają i wspierają, było moim największym marzeniem. Witek chciał tego tak samo jak ja. Pochodził jednak z mieszczańskiej, tradycyjnej, katolickiej rodziny i rozwodnicy kojarzyli im się z patologią. Nie byli szczęśliwi z wyboru syna. A ja byłam przekonana, że mają rację, że dziecko z rozwodników jest mniej warte, ale troiłam się i dwoiłam, żeby im udowodnić, że zasługuje być częścią ich normalnej rodziny. Zaprosiłam na ślub ojca, ale nie przyszedł. Siostra przyrodnia szukała ze mną kontaktu, ale mam do niej za dużo żalu, ona miała ojca, ja nie.

Kiedy urodziło się nasze drugie dziecko, coś między mną a mężem zaczęło się psuć. Kryzys. Podejrzewałam, że ma kochankę. Szalałam, sprawdzałam SMS-y, wąchałam koszulę, czy nie ma na niej zapachu tamtej. W końcu mi powiedział, że ma dość mojej obsesji, bo w jego życiu nie ma innej kobiety. Błagałam, żeby został. W swoim scenariuszu na życie nie przewidziałam rozwodu. Ratowałam związek, żeby moi synowie mieli oboje rodziców. Nie cierpieli tak jak ja kiedyś. Rozstanie było dla mnie najgorszą rzeczy w życiu, spełnieniem koszmarnego snu. Ale chyba zrobiłam im tym jeszcze większa krzywdę, bo musieli wiele lat żyć z rodzicami, którzy kłócą się, nie mogą na siebie patrzeć, śpią w oddzielnych sypialniach.

Kiedyś obiecałam sobie, że moja rodzina będzie inna, idealna, udana. Tylko że kompletnie nie wiedziałam, co to znaczy. Więc na wszelki wypadek wszystkim nadskakiwałam, żeby być super żoną, matką i synową. Tylko jakoś nikt tego nie doceniał, bo Marta taka jest, że lubi wszystko za wszystkich robić. Lubi urabiać sobie ręce po pachy. Niczego od niego nie wymagałam, bo nie wiedziałam, że od mężczyzny można czegoś wymagać. Niby skąd miałam wiedzieć.

Dzisiaj wiem, że jestem Dorosłym Dzieckiem Rozwodników, Dorosłe Dzieci Alkoholików mają grupy wsparcia, chodzą na terapię, żeby dzieciństwo nie niszczyło ich życia. Tacy jak ja nie mają nic. Bo co to za problem rozwód w czasach, kiedy patchworkowe rodziny są w modzie. Ale dla dziecka rozwód to wielka trauma. Determinuje całe życie. Gdybym wcześniej wiedziała to, co wiem dzisiaj, wcześniej odeszłabym od męża. Nie zafundowała sobie depresji, a dzieciom koszmaru. Dzisiaj widują się z ojcem, mają dobry z nim kontakt.
Rozmowa z Justyną Święcicką, psycholog, autorką poradników psychologicznych.

Jak się rozwieść, żeby dzieci na tym nie ucierpiały?


Rozwód rodziców dla dziecka zawsze jest bolesnym doświadczeniem. Dorośli powinni jednak zrobić wszystko, żeby te koszty były możliwie najmniejsze. Wiele zależy od tego, w jaki sposób się rozstają, czy umieją się porozumieć w kwestii dalszych kontaktów z dzieckiem, jego wspólnego wychowania. Czy rozmawiają z nim o tym, co się dzieje. Tłumaczą, że to nie jego wina, że nadal będzie spotykać się z tatą, że jest kochane. Najgorzej jest, gdy ono staje się narzędziem do porachunków rodziców albo kiedy jedno z nich nie dąży do utrzymywania kontaktów z dzieckiem. Wtedy rozwód z dużą siłą uderza w poczucie bezpieczeństwa dziecka, poczucie własnej wartości.

Co czuje dziecko, którego rodzic odchodzi?

Dorośli podczas rozwodu są zajęci sobą i swoimi problemami. Dziecko jest samotne ze swoimi uczuciami. Bardzo często bierze na siebie winę na rozstanie rodziców, myślą, że przyczyniło się do rozwodu, że mogło coś zrobić, żeby rodzice byli razem. Każe się za to, ma do siebie pretensję.1164630_little_girls_at_the_shore.jpg

Jaki to może mieć wpływ na ich dorosłe życie?

W życiu dorosłym często skutkuje to lękiem przed bliskością i opuszczeniem. Część dorosłych dzieci rozwodników bardzo szybko wychodzi w związki, bo dramatycznie potrzebują bliskości. A z drugiej strony obawiają się jej, bo może nieść ból. Związki z dziećmi rozwodników częstą to trudne, bo partner nie wie, dlaczego tak łatwo zranić, dlaczego bierze odpowiedzialność za wszystko na siebie, dlaczego ma niskie poczucie wartości i duży poziom lęku. Inni deklarują, że nie wyjdą za mąż i nie ożenią się, bo nie wierzą, że związek może się udać. Małżeństwo kojarzy się z czymś złym, co powoduje cierpienie, jest nieprawdziwe. Nie chcą mieć dzieci, żeby nie zrobić im tego, co uczynili im rodzice.

Czy bez terapii są w stanie stworzyć szczęśliwą rodzinę?

Jeśli dorosłe dziecko rozwodników będzie miało w życiu szczęście i trafi na partnera, który ma dobre doświadczenia w rodzinie i dobre wzorce, to będzie mu nieco łatwiej. Mądry partner powoduje, że zaufanie rośnie, buduje się poczucie bliskości. Trudniej jest, kiedy oboje pochodzą z rodzin, gdzie były rozwody, zdrady. A wtedy żadne z nich nie poprowadzi tego związku w dobrą stronę, nie mają dobrego wzorca, nie wiedzą jak to się robi. Czasami pomocna może okazać się terapia, kiedy nie radzimy sobie z własnym życiem.

Zobacz również

Amor i Wenus

Dorosłe dzieci rozwodników

W Polsce co roku rozwodzi się około 70 tys. małżeństw. I nie zdają sobie sprawy z teg...

Amor i Wenus

Facet to świnia

Amor i Wenus

Material GIRL

Amor i Wenus

Samotna mama, a nowy tata twojego dziecka

Zobacz również

Chłop w chacie

Uwaga na skarpetki

Eksperci z zakresu psychologii seksualnej radzą kobietom zwrócić uwagę na kolor ska...

Chłop w chacie

Garnitur

Chłop w chacie

Frak

Chłop w chacie

Smoking