02/08/2011
Bez z ciemyETC. Eskulap - Temida

Stres - Twój przyjaciel czy wróg?

Jan wstaje rano, gdy za oknem robotnicy przebijają się młotem przez chodnik. W drodze do pracy zaskakuje go korek, szef ma zły humor i wyżywa się za byle co, a wracając cudem unika wypadku.

 

Stres - Twój przyjaciel czy wróg?

 

Jan wstaje rano, gdy za oknem robotnicy przebijają się młotem przez chodnik. W drodze do pracy zaskakuje go korek, szef ma zły humor i wyżywa się za byle co, a wracając cudem unika wypadku. Dzień żegna sprzeczką z żoną, najchętniej zmęczony walnąłby się na łóżko i zasnął, ale ktoś za ścianą postanowił dziś zrobić imprezę techno, więc leży nakryty poduszką i rozmyśla o ocenach dzieci lub tym, że jutro pewnie się nie wyśpi. Co za życie!

 

Z pewnością, jeśli czujesz, że choć raz dzieliłeś los opisanego wyżej męczennika, nie tęsknisz za takimi sytuacjami - nie ma jednak łatwo w życiu i prędzej czy później natrafiamy na zdarzenia, wskutek których ledwo hamujemy wściekłość, kryjąc ją między zaciśniętymi zębami i pięściami, kiedy mamy ochotę roznieść cały świat lub kiedy po prostu gonią nas terminy i nie mamy nawet czasu zastanowić się nad tym, że skacze nam ciśnienie. Co jest wspólną cechą tych wszystkich sytuacji?

 

Jest to stres, czyli reakcja organizmu na czynniki próbujące wyprowadzić go z równowagi . To okazja dla nas, by zebrać siły i stawiać czoła nowym wyzwaniom, ale także możliwe zagrożenie, kiedy zagrożenie jest za . Stres to reakcja organizmu na czynniki próbujące wyprowadzić go z równowagi.  Jak on działa? Wszystko zależy od trzech czynników - czasu nasilenia, jego siły oraz indywidualnych predyspozycji - stąd pod wypływem takiego samego bodźca jedna osoba rozsypuje się w drobny mak, a kto inny otrzepuje się i idzie dalej.

 

Jak reagujemy? Przyjrzyjmy się temu na podstawie wspomnianego Jana, który właśnie usiadł za biurkiem w pracy. Widzi przed sobą stos niezałatwionych papierów, ktoś gdzieś się ciągle uwija, kątem oka dostrzega zbliżającego się z marsową miną szefa. Jego organizm wchodzi w stan alarmu i mobilizacji, kiedy, by radzić sobie z piętrzącymi obowiązkami, ładujemy się dodatkową energią. Jednocześnie szukamy sposobów poradzenia sobie ze stresem. Widać więc wyraźnie, że stres może być dobry - to informacja dla ciała, że czas wziąć się do roboty. Zbyt mało stresu w takim razie też odbije się niekorzystnie na naszych osiągnięciach. Kiedy jednak ciężka sytuacja trwa dłużej i nie ma prostych wyjść, Jan wkracza w stan adaptacji.786038_fight.jpg

 

Na pewien czas możliwe jest utrzymanie się w stanie ciągłego napięcia, zależnie od naszych psychicznych i fizycznych rezerw. Jeśli i je Jan wykorzysta, płaci wejściem w stan wyczerpania. W tym momencie jest się bezbronnym, osłabionym, ma się spore trudności  z organizacją i adekwatnym myśleniem. Jeśli Jan w tym momencie wyleci z pracy, kolejny stresor - bezrobocie - spowoduje, że jeszcze trudniej będzie mu wyjść z tego stanu.

 

Z każdym wymienionym stanem wiąże się ryzyko specyficznych chorób. W stadium alarmu i mobilizacji zdarzają się zaburzenia żołądkowo-jelitowe oraz obniżenie wydajności. W stadium adaptacji problemy żołądkowe mogą się pogłębić i wzrasta wrażliwość na obojętne wcześniej sytuacje (póki Jan czuł się dobrze, okazjonalne głośne imprezy sąsiadów nie przeszkadzały mu tak bardzo!). Stadium wyczerpania skutkuje kryzysem psychicznym - aż do urojeń i halucynacji - oraz zmianami zachowania. Jedni stają się bardziej agresywni, innych ogarnia apatia. Najskrajniejszą sytuacją, kiedy maltretowany organizm zupełnie się poddaje, jest śmierć.

 

Widać jasno, że stres, nasz codzienny towarzysz, może przerodzić się w ogromne zagrożenie. Jak możemy sobie z nim radzić? Po pierwsze, możemy zmniejszyć liczbę stresorów. Jeśli wykańczają nas sprzeczki z drugą połową, może jest jakiś sposób ułagodzenia sytuacji? Może czasem warto wybrać się za miasto na rowerze i odetchnąć w spokojnej atmosferze. Dobrze wykorzystany czas dla siebie to sam zysk. Drugą możliwością, którą się tutaj podzielę, są techniki relaksacyjne, polegające na umiejętnym ćwiczeniu oddechu. Pochodzą one z Indii.

 

Najpierw oceniamy poziom naszego napięcia w skali od 1 do 10 i ćwiczymy regularne oddychanie przez 10-15 minut. Notujemy miejsce i czas trwania ćwiczenia (np. biuro 10 minut, dom 15 minut). Po zakończeniu ćwiczenia ponownie oceniamy poziom naszego napięcia i zapisujemy korzyści, jakie przynosi nam kontrola stresu przez oddech.

 

Sitkari pranayama (oddech fitrujący):

Przyjmij pozycję siedzącą, zamknij oczy i połóż dłonie na kolanach. Otwórz lekko usta, unosząc ich kąciki, wysoko i delikatnie złącz zęby. Następnie dotknij językiem tylnej części podniebienia. Wciągnij powietrze przez zęby, zatrzymaj wdech, rozluźnij usta i język, napnij szyję przez kilka sekund, a następnie rozluźnij szyję i wypuść powietrze przez nos. Jest to jeden pełny cykl.

 

Działanie:

Wpływa na ciało ochładzająco i rozluźniająco, zalecana osobom nadpobudliwym, niecierpliwym i z podwyższonym ciśnieniem.

965279__introspective_.jpg

Bhramari pranayama (oddech kontroli energii):

Siedząc z zamkniętymi oczami zatkaj uszy, zaciskając je delikatnie palcami. Wykonaj głęboki wdech przez nos i wydech przez usta z równoczesnym bzyczeniem jak pszczoła. Podczas wydechu staraj się odczuć rozchodzące wzdłuż kręgosłupa wibracje.

 

Działanie:

uspokajające na sferę psychiczną, zalecana przy bezsenności, bólach głowy i nerwowości.

 

Zobacz również

Strawa ducha i kondycha

Piękno naturuy w jaskini

Piękno natury w jaskini

Strawa ducha i kondycha

Tatry

Strawa ducha i kondycha

Zimowa sceneria Bieszczad

Strawa ducha i kondycha

Sporty zimowe

Zobacz również

Amor i Wenus

Dorosłe dzieci rozwodników

W Polsce co roku rozwodzi się około 70 tys. małżeństw. I nie zdają sobie sprawy z teg...

Amor i Wenus

Facet to świnia

Amor i Wenus

Material GIRL

Amor i Wenus

Samotna mama, a nowy tata twojego dziecka