23/07/2010
Bez z ciemyEtacikAlter Ego Adam myśli

Niestety pieniądze dają szczęście

Najszczęśliwsi są ci, dla których zarabianie pieniędzy nie jest celem samym w sobie. Najmniej szczęśliwi to ci, którzy nie cenią nic poza pomnażaniem stanu konta. Generalnie jednak pieniądze nie czynią ludzi nieszczęśliwymi.</stron

 

Niestety, pieniądze dają szczęście

 

Bartłomiej Dzik


Najszczęśliwsi są ci, dla których zarabianie pieniędzy nie jest celem samym w sobie. Najmniej szczęśliwi to ci, którzy nie cenią nic poza pomnażaniem stanu konta. Generalnie jednak pieniądze nie czynią ludzi nieszczęśliwymi.

Pieniądze są tematem tabu, być może większym niż seks czy śmierć. Nie rozmawiają o nich dżentelmeni i nie jest w dobrym tonie przyznawać się, że one i dobra materialne mogą być głównym celem naszych działań. Osoby, które nagle się wzbogaciły i afiszują się swoją nową pozycją, nazywamy pogardliwie ?nuworyszami" czy, bardziej swojsko, ?nowobogackimi". Z drugiej strony bieda i niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb materialnych są bardzo niepożądane i deprymujące. Powiedzenie głodnemu biedakowi, że ?pieniądze szczęścia nie dają", zakrawa na kiepski żart, ale ludzie bardzo bogaci bywają też bardzo nieszczęśliwi. Jaki jest zatem związek między dochodami a dobrostanem psychicznym? Albo szerzej - jaki wpływ na ludzką psychikę mają bieda i bogactwo?


Teoria ekonomii i zdrowy rozsądek podpowiadają nam, że lepiej mieć dużo pieniędzy i że bogatsi są bardziej zadowoleni z życia od biedniejszych. Psychologia społeczna podchodziła jednak z właściwą sobie podejrzliwością do tych twierdzeń i uczyniła wiele, by poddać je empirycznej weryfikacji. Okazało się więc, że w krajach rozwiniętych dobrostan psychiczny obywateli właściwie nie wzrasta w miarę dalszego bogacenia się, natomiast w krajach biednych wzrost gospodarczy poprawia zadowolenie z życia. W obrębie danego społeczeństwa ludzie bogaci uważają się za bardziej szczęśliwych niż ludzie biedniejsi od nich, aczkolwiek ta różnica nie jest duża. Co ciekawe, większa różnica w poczuciu szczęścia występuje między osobami o średnich dochodach a bardzo biednymi niż między bogatymi a mającymi średnie dochody.


To, że bogaci są bardziej zadowoleni, może wynikać z faktu, że ludziom szczęśliwym łatwiej zdobyć majątek. Przeglądając większość badań dotyczących związku dochodów i poczucia szczęścia, Ed Diener i Robert Biswas-Diener stwierdzili, że często tak właśnie jest. Na przykład zadowoleni z życia niepracujący łatwiej znajdowali pracę i z czasem osiągali wyższe dochody niż ich mniej zadowoleni rówieśnicy.


Szczęście może dawać pieniądze, a czy zdarza się odwrotnie? Najprościej zbadać, jak nagłe wzbogacenie wpływa na dobrostan człowieka. Naturalnymi kandydatami do tego typu analiz są osoby, które wygrały bardzo duże kwoty na loterii bądź odziedziczyły znaczny majątek. Badanie przeprowadzone przez Philipa Brickmana i jego współpracowników pokazało, że ludzie, którzy wygrali duże sumy pieniędzy na loterii, jakiś czas po wygranej byli tak samo zadowoleni z życia jak zwykli ludzie, a dodatkowo czerpali mniej satysfakcji z codziennych czynności. Pewna młoda bezrobotna wygrała w lotto ponad milion funtów. Po wygranej dalej nie pracowała. Kupiła sobie samochód, choć nie miała prawa jazdy i nie mogła nim jeździć. Wyszukane jedzenie jej nie posmakowało i pozostała przy ulubionych paluszkach rybnych, a większość z całej masy kupionych drogich ubrań oddała do komisu. Pomimo nagłych wielkich pieniędzy jej życie pozostało puste i niesatysfakcjonujące.1122129_cancun_beach_strip.jpg


Jak wynika z różnych badań, losy innych ?nagłych" milionerów również prezentują się niezbyt ciekawie - co prawda wielu twierdziło, że są trochę bardziej szczęśliwi niż przed wygraną, ale niektórych spotkały poważne kłopoty: kłótnie z rodziną o podział wygranej czy brak akceptacji ze strony nowych sąsiadów, po przeprowadzce do bogatszej dzielnicy. Symptomatyczne jest również to, że po nagłym wzbogaceniu większość tych osób miała problem ze społeczną identyfikacją: czy stali się członkami klasy wyższej, czy może szczególnie bogatymi przedstawicielami klasy średniej lub niższej?


Istnieją jednak badania, które napawają pewnym optymizmem. W sondażu z 1999 roku zbadano 249 Brytyjczyków, którzy wygrali w lotto co najmniej 50 tysięcy funtów (z tego 111 wygrało ponad milion). Nieco ponad połowa badanych uważała się za bardziej szczęśliwych niż przed wygraną, a tylko 2 proc. za mniej szczęśliwych. Większość za powód wyższego zadowolenia z życia uznała wysokie bezpieczeństwo finansowe i to, że po wygranej ich życie stało się łatwiejsze. Co ciekawe, duża wygrana nie wpłynęła znacząco na ich życie osobiste, miała natomiast duże znaczenie dla życia zawodowego - część badanych zmieniła pracę, niektórzy założyli własną działalność gospodarczą, a 56 proc. nowych milionerów przestało pracować. Około 40 proc. badanych przeprowadziło się do nowych domów, zwykle położonych niedaleko poprzedniego miejsca zamieszkania.

 

Ciekawe okazało się również prześledzenie wpływu wysokości wygranej na zadowolenie rodzin zwycięzców. O ile miała ona niewielki związek z poczuciem szczęścia graczy, o tyle znacząco wpływała na zadowolenie rodzin. Jeśli osoba wygrała mniej niż 250 tysięcy funtów, dobrostan jej rodziny poprawiał się w 37 proc. przypadków. Jeśli wygrała więcej, zwiększone zadowolenie pojawiło się u 58 proc. rodzin.


Jonathan Gardner i Andrew Oswald przeprowadzili badania wśród 9 tysięcy osób, które albo dostały spadek, albo wygrały na loterii. Sprawdzali, czy otrzymanie spadku lub wygrana na loterii wpłynie na ich zadowolenie z życia w rok po tym wydarzeniu. Nagły przypływ gotówki polepszył dobrostan psychiczny jednych i drugich, przy czym większym sumom towarzyszył większy wzrost poczucia szczęścia. Efekt ten był wyraźniejszy wśród hazardzistów, być może dlatego, że spadkobiercom towarzyszył zwykle stres związany ze śmiercią bliskiej osoby. Korzystając z analiz ekonometrycznych, Gardner i Oswald pokusili się nawet o oszacowanie, ile pieniędzy trzeba, by z człowieka bardzo niezadowolonego z życia uczynić bardzo zadowolonego - ich zdaniem potrzeba do tego około miliona funtów.


Przedstawionych wyników badań nie można uznać za jednoznaczne. Wynika to z kilku powodów: specyfiki doboru badanej grupy, trudności w mierzeniu subiektywnego zadowolenia z życia, różnego horyzontu czasowego przyjętego przez badaczy. Na pewno należy jednak odrzucić radykalne stwierdzenie, że duże pieniądze nie dają szczęścia. Znaczny przypływ gotówki na pewien czas polepsza dobrostan. Bardzo wiele zależy od tego, czy osoba potrafi sensownie dla siebie i swoich bliskich wykorzystać nagłe wzbogacenie się.


Badaniom na temat tego, co dzieje się z pucybutami, którzy awansowali na milionerów, nie towarzyszą, niestety, badania zjawiska przeciwnego: jaki wpływ na psychikę ma gwałtowna degradacja materialna - od milionera do pucybuta. Możemy jednak coś powiedzieć na ten temat w oparciu o ogólniejszą wiedzę psychologiczną. Jak wcześniej napisałem, ludzie bardzo ubodzy są wyraźnie mniej szczęśliwi niż ludzie o średnich dochodach. Jeśli degradacji materialnej towarzyszy utrata pracy, to pogorszenie dobrostanu psychicznego będzie jeszcze większe - bezrobocie silnie wpływa na niezadowolenie z życia, na przykład wyraźnie zwiększa tendencje samobójcze.

 

Możemy też przypuszczać, że bogaty, który stał się biedny, będzie bardziej nieszczęśliwy od kogoś, kto zawsze był biedakiem. Jon Elster i George Loewenstein sugerują, że w podobnych sytuacjach pamięć pozytywnych wydarzeń z przeszłości powoduje tzw. efekt kontrastu (obniżenie atrakcyjności jednego dobra przez zestawienie go z dobrem bardziej atrakcyjnym), który dodatkowo pogłębia złe samopoczucie osoby. Nawet jeśli z czasem były milioner zaadaptuje się do warunków życia pucybuta, to jego sytuacja nie jest do pozazdroszczenia.


Niestety, zdecydowana większość ludzi nie będzie milionerami, ale też - na szczęście - uniknie materialnych katastrof i nagłej nędzy. Co można powiedzieć o związku między majątkiem i szczęściem w wypadku tej olbrzymiej grupy? Najprostsza odpowiedź brzmi: wszystko zależy od stosunku człowieka do pieniędzy...


Badacze są zgodni co do tego, że z pomnażaniem pieniędzy jako celem samym w sobie wiąże się silna frustracja i ci, którzy tak żyją, są zwykle mniej szczęśliwi od reszty populacji. Znany nam z filmów i literatury obraz wiecznie niezadowolonego sknery jest psychologicznie wiarygodny. Miriam Tatzel przytacza wyniki wielu studiów dotyczących tego, jak stosunek do pieniędzy wpływa na ludzką psychikę. Patologiczne skąpstwo jest bardzo niekorzystne dla psychiki, w przeciwieństwie do rozrzutności. Osoby, które nie potrafią sobie odmówić kupowania atrakcyjnych produktów i dobrze się bawią, robiąc zakupy, czują się szczęśliwe i są zdrowsze od osób bardzo oszczędnych. Oczywiście skrajna rozrzutność jest również groźna, może bowiem przekształcić się w kupowanie kompulsywne, czyli niebezpieczną (nie tylko dla kieszeni) formę uzależnienia.


Tych, którzy mają do wydawania pieniędzy luźny stosunek i cenią sobie dobra materialne, możemy nazwać ?rozrzutnikami", a materialistycznie nastawionych, ale pilnujących budżetu - ?łowcami okazji". Oszczędni o niskim poziomie materializmu to ?asceci", zaś rozrzutni o niskim poziomie materializmu to ?poszukiwacze wrażeń". ?Łowcy okazji" są najbardziej narażeni na szkody psychiczne, ze względu na permanentny konflikt między chęcią posiadania dóbr a pragnieniem posiadania pieniędzy. Natomiast ?poszukiwacze wrażeń" czerpią najwięcej zadowolenia z życia - pieniądze mogą dać im szczęście właśnie dlatego, że nie są dla nich celem samym w sobie.

1191114_coins.jpg Na koniec warto wspomnieć o tym, jak zmiany dochodów w cyklu pracy wpływają na zadowolenie osób. Otóż w wielu zawodach - na przykład piloci czy kierowcy - płaca wyraźnie wrasta wraz ze stażem, choć wydajność właściwie się nie zmienia. Okazuje się, że ludzie po prostu chcą, by ich zarobki wzrastały - stąd na początku płaci się im mniej, niż na to zasługują, a potem więcej niż wynika to z ich kompetencji. Wyobraźmy sobie dwa trzyletnie kontrakty menedżerskie, które różnią się tylko rozkładem wynagrodzenia w czasie. Zgodnie z pierwszym pracownik zarobiłby w każdym roku 30 tysięcy dolarów. Według drugiego w pierwszym roku zarobiłby 25 tysięcy dolarów, w drugim 30 tysięcy, a w trzecim 35 tysięcy. Duża część ludzi wybrałaby drugi kontrakt, choć z punktu widzenia rachunku ekonomicznego nie jest to racjonalne - oba kontrakty proponują taką samą sumę pieniędzy za trzy lata pracy, pierwszy kontrakt daje też większą możliwość zgromadzenia oszczędności. Ludzie jednak wolą rosnące w czasie wynagrodzenie, bo świadomość, że otrzymują coraz więcej, polepsza dobrostan psychiczny. Zapewne dodatkową przyczyną tych preferencji jest obawa przed utratą kontroli i wydaniem zbyt wielu pieniędzy naraz.


W ?Charakterach" nr 2/2004 czytelnicy znaleźli wiele przykładów na to, że odkrycia psychologii społecznej są sprzeczne
z potocznym myśleniem. Nie zawsze tak musi być. Jeśli chodzi o relację między pieniędzmi a szczęściem, powszechne przekonania wydają się całkiem bliskie prawdy.

 

Artykuł pochodzi z ztrony www.charaktery.eu

 

Zobacz również

Amor i Wenus

Dorosłe dzieci rozwodników

W Polsce co roku rozwodzi się około 70 tys. małżeństw. I nie zdają sobie sprawy z teg...

Amor i Wenus

Facet to świnia

Amor i Wenus

Material GIRL

Amor i Wenus

Samotna mama, a nowy tata twojego dziecka

Zobacz również

Amor i Wenus

Dorosłe dzieci rozwodników

W Polsce co roku rozwodzi się około 70 tys. małżeństw. I nie zdają sobie sprawy z teg...

Amor i Wenus

Facet to świnia

Amor i Wenus

Material GIRL

Amor i Wenus

Samotna mama, a nowy tata twojego dziecka