04/02/2010
Bez z ciemyAD AktaDziad i babaPersona non grata Amor i Wenus

Jak się rozstać,czy warto i czemu to robimy?

Kiedy mówimy: ?Biorę sobie ciebie na męża,żonę? myślimy, że będziemy żyć długo i szczęśliwie. Zgodnie jak dwa gołąbki, bo przecież jesteśmy połówkami tego samego jabłka.

 

Jak się rozstać, czy warto i czemu to robimy?

 

Kiedy mówimy: ?Biorę sobie ciebie na męża,żonę? myślimy, że będziemy żyć długo i szczęśliwie. Zgodnie jak dwa gołąbki, bo przecież jesteśmy połówkami tego samego jabłka. Widzimy przyszłość w różowych barwach i uważamy, że nasz związek na pewno ominą wszelkie burze.

 

Niestety, po jakimś czasie dopada nas szara rzeczywistość, proza życia, problemy, kłótnie, a potem ciche dni. Myślisz sobie wtedy: ?Kiedyś łączyło nas uczucie, nie mogłam, mogłem bez niego żyć?. Dziś myślisz: ?Mam go, jej dość, chyba odejdę..?. Analizujesz i zastanawiasz się, czy być u boku kogoś, kogo nie kochasz, a jednocześnie z nostalgią wspominasz miniony czas i zastanawiasz się - czy warto odejść?

 

24 proc. związków, małżeństw rozpada się przez zdradę. 

Co trzecia para w Polsce decyduje się na rozstanie, 32 proc. związków, małżeństw rozpada się z powodu niezgodności charakterów, a 24 proc. z powodu zdrady. Niestety, rozstanie to nie zawsze najlepsza recepta na szczęście w kolejnym związku, ponieważ często powielamy błędy z poprzednich relacji

.

Stąd niemiecka terapeutka Maria Zurhorst uważa, że jeśli chcemy się z kimś związać, najpierw powinniśmy zastanowić się, czy to przypadkiem nie w nas tkwi powód, dla którego kolejne związki kończą się rozczarowaniem.181792_affettuoso_carloso_5.jpg

Warto zatem wykorzystać gorszy moment w relacji z partnerem do przyjrzenia się sobie i zastanowienia się, co możemy w sobie zmienić. Czasem zmiana nas samych prowadzi do polepszenia relacji z partnerem, a czasem oznacza rozstanie. Jednak im dłużej trwa związek, tym trudniej jest się nam zdecydować na rozstanie. Odejście oznacza bowiem rezygnację nie tylko z partnera, ale także z miłości.

 

"On, ona się zmieni". 

Efekt utopionych kosztów działa. Oznacza to, że im więcej zainwestowałyśmy w związek, im więcej dałyśmy, daliśmy z siebie, swojej miłości, zaangażowania, czułości, tym trudniej nam z niego zrezygnować.

 

 Podliczamy straty i widzimy, że źle zainwestowałyśmy, zainwestowali nasze uczucia. Jednak poniesionych strat nie da się już odrobić. Tu działa mechanizm tzw. psychologicznej awersji do strat. Tak się ich boimy, że jesteśmy w stanie wiele zaryzykować, aby tylko nie stracić.

 

Godzimy się więc na niedobry związek, by tylko nie stracić tego, co mamy. Łudzimy się, że ?będzie dobrze? lub ?że on, ona się zmieni?. Działamy w myśl zasady ?Lepszy stary i niewygodny związek niż nowy?, bo ten nowy, łączy się z niepewnością i pogodzeniem się ze stratą. Jak więc ustrzec się przed pułapką utopionych kosztów w związku?

 

Zostać czy się rozejść?

Warto zawsze patrzeć tylko i wyłącznie w przyszłość, albowiem poniesione straty w przeszłości się nie liczą, bo nie da się ich naprawić, zmienić czy wymazać

.

Jak mawia słynny amerykański inwestor Warren Buffet: "Jeśli poczujesz, że jesteś w dole, najlepszą rzeczą jaką możesz zrobić, to... odłożyć łopatę".

 

?Chcę porozmawiać o tym co się dzieje między nami?, ?Chcę Ci powiedzieć, co czuję, co się ze mną dzieje, czego potrzebuję?? ?Znajdźmy czas na wspólną rozmowę,? - zwracasz się tak do partnera, a on ciągle mówi ?Nie chcę, nie mam czasu?, ?Jest mi dobrze tak jak jest? , ?Po co psuć, to co jest???

691732_older_photos___.jpgTo tak naprawdę on unika rozwiązania problemu, może go nie widzi, albo po prostu nie chce go widzieć. Jeśli kolejne Twoje próby nawiązania z nim kontaktu spełzają na niczym lub kończą się awanturami, zastanów się, czy nie warto poprosić o pomoc kogoś z przyjaciół lub pójść do psychoterapeuty.

 

Jeśli jednak wszelkie sposoby zawiodą - odejdź. Jeśli coraz wyraźniej widzisz, że tylko Ty dajesz w związku, a on tylko bierze, masz prawo mieć dość. Powiedz mu, że chcesz się rozstać. Może się zdarzyć, że mąż, żona na te słowa zreflektuje się i zechce porozmawiać z Tobą i razem wyjdziecie z tego impasu.

 

A może jest nadzieja?

Może jednak się okazać, że powie: ?Dobrze, ja też uważam, że najlepszym rozwiązaniem jest rozwód?. Wtedy najlepiej będzie się rozstać i zacząć nowe życie. Warto dać sobie czas na przeżycie straty związanej z rozwodem i dopiero po jakimś czasie poszukać nowego partnera. 

Masz go dość, ale czujesz jednocześnie, że rozstanie nie rozwiąże problemu? Może więc warto zawalczyć o miłość? Często bowiem to, co wydaje się nam ostatecznym kryzysem bywa punktem zwrotnym w naszym związku. Okazuje się, że zamiast się rozstać, warto wykorzystać ten moment na dołożenie drewna do ogniska miłości. Może się bowiem okazać, że drewno nadal mamy, ale nie wiemy, jak wzniecić z niego ogień. Miłość podlega przemianom jak każde uczucie. Są rożne fazy miłości: początkowe zakochanie i motyle w brzuchu, potem następuje faza romantyzmu i intymności z kolacjami, randkami i wspaniałym seksem.

 

W poszukiwaniu motyli w brzuchu

Następnie przychodzi faza głębokiego zaangażowania i na końcu faza przyjaźni, gdzie oboje znamy się jak łyse konie i dobrze nam ze sobą. Kiedy miłość przechodzi w kolejna fazę wtedy właśnie odczuwamy kryzys, załamanie, mamy wątpliwości: co będzie z naszym związkiem? Najprościej jest się rozwieść i szukać nowych wrażeń, motyli w brzuchu i super seksu.

Zostanie wymaga pracy nie tylko nad związkiem, ale przede wszystkim nad sobą samą,samym. Przezwyciężenie kryzysu wymaga determinacji, wysiłku i ciężkiej pracy. Często gdzieś w głębi serca tak naprawdę czujemy, że to my powinniśmy zmienić siebie, by nasz związek dalej mógł istnieć, ale często przed tą zmianą zawzięcie się bronimy.

 

Powielamy nasze błędy763937_face_in_the_dark.jpg

 

Jak uważa niemiecka terapeutka par Maria Zurhorst, istnieje coś takiego, jak fenomenem Borisa Beckera, który to wielokrotnie zmieniał żony i za każdym razem kolejna partnerka była jakby siostrą poprzedniej.

 

Okazuje się bowiem, że dopóki my same,sami nie zmienimy siebie, będziemy na kolejnych partnerów wybierać: kolejnych maminsynków, mamusie, zazdrosnych macho, frustratki czy wesołkowatych Piotrusiów Panów, śpiące królewny, bez swego zadania, osoby potrzebujące by ktoś za nie decydował, niewiedzące czego chcą, potrzebujące pomocy.

Dlaczego tak się dzieje?

Otóż dlatego, że owszem, zmieniamy partnerów, ale ciągle bierzemy ze sobą do kolejnego związku? samego, samą siebie. I dopóki my w sobie czegoś nie zmienimy, dopóty będziemy powtarzać to błędne koło! Warto zatem najpierw popracować nad sobą i odpowiedzieć sobie uczciwie na pytanie: ?Co mogę zmienić w sobie, by mój związek był lepszy?,? a potem razem z mężem, żoną, partnerem szukać wspólnych rozwiązań, patrzeć na to co nas łączy i... pogodzić się z kryzysami w związku, bo są nieuniknione jedynie od nas zależne jak je znosić będziemy i rozwiązywać oraz czy przetrwamy.

Zobacz również

Eskulap - Temida

Hipochondria

"Hipochondria jest to, zgodnie z definicją, chorobliwa, przesadna troskliwość o ...

Eskulap - Temida

Niepełno sprawni stracą pracę bo ...pracują

Eskulap - Temida

Nie lekceważ grypy

Eskulap - Temida

Stres - Twój przyjaciel czy wróg?

Zobacz również

Adam myśli

Typologia Mężczyzn

Jak rozpoznać, czy nasz kandydat na męża jest tym odpowiednim? Czy nowopoznany fa...

Adam myśli

Całun Miłości

Adam myśli

Przykazania dla rozwodnika

Adam myśli

10 Przykazań dla mężczyzny